Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 27 stycznia 2013

przecenowe ryzyko

Piszę o tym, ponieważ ostatnio sama stałam się ofiarą owego tematu. Mowa o szale książkowych przecen, który chociaż pozornie brzmi jak marzenie, to jednak obfituje skutkami ubocznymi, które aż kolą oczy. Oczywiście cudownie jest kupić kilka książek taniej, lub nawet w cenie jednej. "1 + 1", "3 za 2" i te inne matematyczne obietnice ściągają czytelników do księgarni. Jak dodacie do tego przeceny mebli, to już na pewno jesteśmy w niebie. 
Szkoda tylko, że poza ogromnymi bilbordami, reklamami w radiu, ulotkami, notatkami i innymi krzykaczami, możemy spotkać te potworne naklejki. Zły to pomysł, aby oklejać książkę! Bardzo zły! Rozumiem, że trzeba jakoś oznaczyć te, które są przecenione, od tych, które przecenione nie są, ale księgarnia z założenia książki kocha, niech więc nakaże swoim pracownikom utrzymywanie porządku. O wiele lepsze to, niż niszczenie okładek! Bo nie zawsze naklejka chce z nami współpracować i schodzi jak po maśle. Czasami zostaje kawałek, lub wręcz odrywa się kawałek, co już zupełnie jest nie do pomyślenia. Pół biedy, gdy okładka jest śliska i powleczona warstwą ochronną, wtedy możemy uniknąć zniszczenia. Jednak, gdy jest po prostu papierowa, narażona jest na uszkodzenie. A wszystko w imię niższej ceny! Auć! 
Sami widzicie, że powód do oburzenia jest całkiem duży i zatruwa mi radość z kupienia dwóch książek (i to jakich) za 30 zł. Miejmy nadzieję, że nie narazimy się na zemstę woluminów... 

5 komentarzy:

  1. Na szczęście na kundla nikt Ci nic nie przyklei :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak, to boli. Dlatego ja unikam takich hitów. Jedynie, gdzie się nie zawiodłam to w Znaku, super promocje i widać, że oni kochają książki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale mówisz o księgarni internetowej?

      Usuń
  3. Byłam, widziałam te naklejki, z trudem się oparłam promocji, ale wtedy nie myślałam o tych naklejkach.

    OdpowiedzUsuń